Weryfikacja choroby na podstawie informacji publicznych z portali społecznościowych może być kontynuowana. Ale za niewłaściwe wykorzystanie tych danych urząd może być zmuszony zapłacić karę i odszkodowanie.

W ostatnim czasie w mediach podano informację, że urzędnicy ZUS w związku z nadchodzącym dniem rozpoczęcia stosowania unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO) będą musieli zaprzestać sprawdzania, czy płatnik, który przedstawił zwolnienie lekarskie, rzeczywiście jest chory, czy też np. nie wyleguje się na jednej z rajskich wysp. O sprawę postanowiliśmy zapytać przedstawicieli generalnego inspektora ochrony danych osobowych (GIODO, od 25 maja br. UODO – Urząd Ochrony Danych Osobowych). I okazuje się, że organ nadzorczy nie potwierdza tych doniesień (patrz rozmowa obok). Podobnego zdania są pytani przez nas eksperci.

Inwigilacja nie wchodzi w grę

- Weryfikacja tego, czy ubezpieczony korzysta ze zwolnienia lekarskiego zgodnie z jego celem, może odbywać się różnymi metodami. Możliwe jest przeprowadzenie kontroli w miejscu zamieszkania pracownika. Niewykluczone jest także przeglądanie przez ZUS informacji umieszczonych na otwartych publicznie profilach w portalach społecznościowych, ponieważ jest to zgodne z prawnie uzasadnionymi celami – mówi Grzegorz Larek, prawnik w kancelarii Raczkowski Paruch. Przytacza wyrok z 17 kwietnia 2018 r. (sygn. akt IV KK 296/17), w którym Sądu Najwyższy orzekł, że internet jest przestrzenią publiczną. Zdaniem eksperta nie ma więc przeciwskazań co do wykorzystywania informacji dostępnych dla każdego użytkownika internetu lub portalu społecznościowego. Podstawą przetwarzania danych osobowych przez ZUS będzie zaś niezbędność dla wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej powierzonej administratorowi art. 6 ust. 2 lit. e RODO). Mowa tu chociażby o art.68 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz.1368 ze zm.).

Można byłoby się zastanawiać, czy ZUS będzie mógł na gruncie RODO przetwarzać dane osobowe dotyczące stanu zdrowia (lub innych danych szczególnych), jeżeli płatnik udostępni je w internecie. Zdaniem radcy prawnego Andrzeja Lewińskiego, zastępcy GIODO w latach 2006–2016, obecnie przewodniczącego Komitetu ds. Ochrony Danych Osobowych Krajowej Izby Gospodarczej, jak najbardziej. - Art. 9 ust. 2 lit. e RODO stanowi bowiem, że nie jest zabronione przetwarzanie danych osobowych szczególnych, jeżeli są one w sposób oczywisty upublicznione przez osobę, której te dane dotyczą – wskazuje Lewiński.

Nie oznacza to jednak, że pracownicy ZUS mogą prowadzić inwigilację płatników. Grzegorz Larek, prawnik w kancelarii Raczkowski Paruch, wskazuje, że korzystanie przez ZUS z danych opublikowanych na portalach społecznościowych powinno się odbywać z zachowaniem podstawowych reguł z RODO, m.in. zasady minimalizacji i prawidłowości przetwarzanych danych oraz ograniczonego celu przetwarzania. – Czynności ZUS mogą generować ryzyko naruszenia tych zasad, jeśli np. będzie on przechowywać dane pozyskane na portalu społecznościowym przez długi okres po zakończeniu kontroli albo zgromadzi dane nieadekwatne do celu. Podobnie przetwarzanie danych nieprawidłowych (np. dotyczących innej osoby) może być ocenione jako naruszenie przepisów RODO. W konsekwencji może to skutkować odpowiedzialnością odszkodowawczą – tłumaczy Grzegorz Larek.

Odszkodowanie za naruszenia

Mowa tu o nowym rodzaju roszczeń, z jakimi może wystąpić każda osoba fizyczna w momencie, gdy uważa, że jej dane osobowe były przetwarzane z naruszeniem postanowień RODO. Maciej Gawroński, partner zarządzający w kancelarii Gawroński & Partners, tłumaczy, że odszkodowanie z RODO nie przysługuje za błędną decyzję ZUS. Przysługiwałoby ono wówczas, gdyby ZUS nadużył danych osobowych pracownika, np. przetwarzał je bezpodstawnie.

- Dopuszczalne jest jednak wykorzystanie przez ZUS zdjęcia z wojaży jako dowodu tego, że wyjechaliśmy. Przecież dzielimy się tym zdjęciem właśnie po to, żeby pochwalić się wyjazdem.


Źródło: Dziennik Gazeta Prawna